Zarejestruj się

Przebudzenie...

Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach

Moderatorzy: jerzy, Opiekun forum, Admin merytoryczny

Opiekun forum
Awatar użytkownika
Posty: 2202
Rejestracja: 13 sie 2005, 21:16
Lokalizacja: stąd...
Płeć: mężczyzna

Przebudzenie...

Postautor: jerzy » 22 gru 2006, 23:13

Aż wreszcie przyjdzie chwila, że doznasz oświecenia. Zobaczysz, usłyszysz, przeżyjesz tak jak nigdy dotąd. Może nawet coś, na co nie czekałeś. Może stanie się to w czasie Mszy Świętej czy podczas pacierza, ale może na zwyczajnej ulicy, w zwyczajnym pokoju czy kuchni, w codziennym towarzystwie, podczas codziennej rozmowy - i nagle już wszystko będzie jasne, proste, oczywiste. Tak jakbyś się obudził. Popatrzysz na siebie jak na innego człowieka. Popatrzysz na ludzi, na życie, na Boga jak gdyby innymi oczami. I będziesz już rozumiał to, czego dotąd nie rozumiałeś, słyszał odpowiedzi na pytania, których sobie nawet nie stawiałeś. Będziesz wiedział, kim powinieneś być, co powinieneś robić, a najważniejsze - kim jesteś...
I odtąd nie zadasz już Bogu ani razu pytania "Dlaczego?"...


-j-
Ostatnio zmieniony 31 maja 2013, 22:21 przez jerzy, łącznie zmieniany 1 raz
Nie ma drogi na skróty do miejsca,
do którego dojść warto...

Spróbuj, na początek, zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemność...

Opiekun forum
Awatar użytkownika
Posty: 1421
Rejestracja: 28 sie 2007, 17:22
Lokalizacja: wałcz
Płeć: mężczyzna

Postautor: marecki » 28 gru 2007, 18:41

Nie tak prędko przyszło to przebudzenie, czy jak piszesz Jerzy olśnienie. Wprawdzie po świętach Bozego Narodzenia i po Nowym roku, zaczęła sie tlić iskierka nadziei że można nie pić, można się powstrzymać od picia, ale przedemną była jeszcze daleka droga. Brak było we mnie wiary, pokory, tolerancji. Dusiło mnie to i rzucałem się jak koń po raz pierwszy zaprzągnięty do dyszla, przy tym czując tą bezradność i własną bezsilność. Chyba to przyszło gdzieś po dobre pół roku abstynencji, czytając po raz kolejny Wielką księgę. Wtedy dopiero uderzył mnie cytat, "dlaczego nie pojmujesz własnej koncepcji Boga", czyli tak jak Go pojmujesz w danej chwili, zacznij od tego maleńkiego kroczku. Więc zrozumiałem, że grupa będąc siłą większą odemnie, uzależnia się od siły jeszcze większej, czyli wyższej jaką jest Bóg. Chodząc na mityngi widziałem zmiany w poszczególnych osobach, zmiany na lepsze. Ci ludzie byli bardziej otwarci i szczerzy niż ci tzw. normalni, niby ci sami z okresów picia jakich wielu znalem,ale jednak inni. Druga sprawa to sumienie, gryzło mnie jak diabli, a od tego momentu zacząłem znajdywać w wierze większy spokój taką równowagę. Trzecia sprawa to pokora, nie poniżanie sie lecz prawdziwa pokora i choć jeszcze jakiś cza była taka zawila to jednak prostowała się. pozdr.c.d.n.
marek alkoholik
_________
AA było sposobem jakim Bóg przywołał mnie do siebie

Opiekun forum
Awatar użytkownika
Posty: 2202
Rejestracja: 13 sie 2005, 21:16
Lokalizacja: stąd...
Płeć: mężczyzna

Przeżycia duchowe...

Postautor: jerzy » 15 lis 2009, 20:47

[center]PRZEŻYCIA DUCHOWE[/center]

/ z WK /

Określenie „przeżycia duchowe” i „przebudzenie duchowe” są używane w WK wiele razy, co po dokładnym przeczytaniu wskazuje, że przemiana osobowości wystarczająca do spowodowania ozdrowienia z alkoholizmu, przejawia się pośród nas w wielu różnych formach.

Jednak jest prawdą, iż pierwsze wydanie książki wywołało u wielu czytelników wrażenie, że te przemiany osobowości lub przeżycia duchowe muszą być z natury swojej gwałtownymi i widowiskowymi przewrotami. Na szczęście dla każdego wniosek ten jest błędny.

W pierwszych kilku rozdziałach opisanych jest kilka gwałtownych rewolucyjnych przemian.
Chociaż nie było zamiarem autorów sprawianie takiego wrażenia, niemniej wielu alkoholików doszło do wniosku, że aby ozdrowieć muszą zdobyć „natychmiastową i wszechogarniającą „świadomość Boga”, po której następowałaby od razu rozległa przemiana uczuciowa i światopoglądowa.

Wśród gwałtownie rosnącej liczby należących do nas tysięcy alkoholików takie gruntowne przemiany, chociaż częste, nie są w żadnym przypadku regułą. Większość z naszych przeżyć jest tym, co psycholog Williams James nazywa „odmianą edukacyjną” ponieważ rozwijają się one powoli na przestrzeni pewnego czasu. Przyjaciele nowicjusza są dość często świadomi różnicy na dość długo przed nim samym. Wreszcie zdaje on sobie sprawę, że przeszedł głęboką przemianę w swoich reakcjach wobec życia; że taka przemiana prawie nigdy nie mogłaby być wywołana przez niego samego. Z niewieloma wyjątkami nasi członkowie stwierdzają, że zaczerpnęli z wewnętrznych zasobów, których istnienia nie podejrzewali i które obecnie identyfikują ze swoim własnym pojęciem Siły Większej od nich samych.

Większość z nas uważa, że świadomość Siły Większej od nas samych jest istotą przeżycia duchowego. Nasi bardziej religijni członkowie nazywają je „ świadomością Boga”.

Z całym naciskiem pragniemy powiedzieć, że alkoholik zdolny do uczciwego stawiania czoła swoim problemom w świetle naszych doświadczeń może ozdrowieć, o ile nie zamknie swego umysłu na wszystkie pojęcia duchowe. Może być pokonany tylko przez postawę nietolerancji i wojowniczej negacji.

Stwierdzamy, że nikt nie musi mieć trudności z duchowością programu. Gotowość, uczciwość i otwartość są koniecznymi warunkami zdrowienia. Nie można ich niczym zastąpić i nie sposób się bez nich obejść.


„Jest zasada, która jest barierą dla wszelkich informacji, która jest odporna na wszelkie argumenty i która niechybnie zatrzyma człowieka w stanie wiecznej niewiedzy – tą zasadą jest wzgarda poprzedzająca dociekanie”
Herbert Spencer



/z Opracowań 12 Kroków /


…Tak więc stosując Kroki, po pewnym czasie doświadczyliśmy niekwestionowanego przebudzenia duchowego. Obserwując tych, którzy wciąż jeszcze pełni wątpliwości stawali na początku tej drogi, mogliśmy zauważyć zachodzące w nich zmiany.

W oparciu o bogactwo doświadczeń mogliśmy przewidzieć, że każdy wątpiący, który na razie ubolewa nad nieuchwytnością „podejścia duchowego” i zadowala się uznaniem ulubionej grupy AA za swoją siłę wyższą, wkrótce pokocha Boga i przyzwie Go po imieniu...


…poruszonych jest w Opracowaniach tak wiele problemów, że może się wydawać, iż AA zajmuje się głownie rozwiązywaniem dylematów i problemów. Jest to w pewnym stopniu prawdą. Mówiliśmy o problemach, bo sami jesteśmy ludźmi z problemem, którzy znalazłszy sposób rozwiązania tego problemu, pragną podzielić się swą wiedzą z każdym, dla kogo może być ona użyteczna. A przecież tylko przez pogodzenie się z naszymi problemami i ich rozwiązanie możemy zacząć żyć w zgodzie ze sobą , ze światem wokół nas i z Nim, który nam wszystkim przewodzi…

Zrozumienie jest kluczem do właściwych zasad i postaw, a właściwie postępowanie jest kluczem do dobrego życia, toteż dlatego właśnie radość dobrego życia jest tematem Dwunastego Kroku.

Niech więc z każdym mijającym dniem w życiu każdy z nas wczuwa się coraz lepiej w najgłębszy sens prostej modlitwy AA:

[center]„Boże, użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,
odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić,
i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.”[/center]
Nie ma drogi na skróty do miejsca,
do którego dojść warto...

Spróbuj, na początek, zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemność...

domownik
Posty: 458
Rejestracja: 25 lis 2008, 21:56
Lokalizacja: Mazowieckie
Płeć: mężczyzna

Re: Przebudzenie...

Postautor: kos » 05 gru 2015, 15:45

Niedawno, prowadząc refleksję nad 12 krokiem uświadomiłem sobie, że moja przebudzenie dokonało się bardzo szybko, można powiedzieć nagle. Stało się coś, że nagle inaczej spojrzałem na siebie i swój problem z alkoholem. Później przeczytałem kroki i wiedziałem że to moja droga, przyjąłem je natychmiast. Było mi może łatwo, bo one są bardzo bliskie zasadom duchowości katolickiej, które znałem i starałem się realizować, tylko nie bardzo wiedziałem jak. Kroki pokazały mi co znaczy robić to, o czym słuchałem na kazaniach, czytałem itd. Jednak przyjąłem nie znaczy, że natychmiast wprowadziłem w życie.
Przebudzenie, czy jak by tam nie mówić, to jedno. Drugą sprawą jest wyrzucenie z siebie całego balastu, tego brudu który się nazbierał. To już dłuższy proces, który u mnie liczy się w latach. Znam alkoholików, którzy twierdzą, że u nich całkowita przemiana myślenia i postaw życiowych odbyła się w okresie krótszym niż rok. Wierzę (a przede wszystkim nie oceniam - bo to niezwykle niebezpieczna pokusa), ale moja droga jest inna. Jestem takim aowskim maruderem. I ja maruder, też mam prawo tu być :D a skoro nie jestem pod wpływem środków zmieniających świadomość, to mam nawet prawo coś powiedzieć :lol:

senior
Awatar użytkownika
Posty: 1845
Rejestracja: 27 lut 2009, 19:37
Lokalizacja: świętokrzyskie
Płeć: mężczyzna

Re: Przebudzenie...

Postautor: jal » 05 gru 2015, 16:02

Mnie w ocenie czy doznałem przebudzenia studzi stwierdzenie A. de Mello w "Przebudzeniu" : gdy jesteś pewny,że się przebudziłeś... to prawdopodobnie nie masz pojęcia o przebudzeniu. :(
Jestem w trakcie przebudzenia - zmienia się moja świadomość postrzegania świata i siebie.
Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.

Wróć do 12 Krok

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość