Zarejestruj się

Próba podejścia do czwartego kroku.

Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.

Moderatorzy: jerzy, Opiekun forum, Admin merytoryczny

użytkownik
Posty: 3
Rejestracja: 10 lut 2013, 21:15
Lokalizacja: warszawa

Próba podejścia do czwartego kroku.

Postautor: edzia1980 » 16 lut 2013, 16:14

Witam, mam na imię Edyta.
Jestem trzeźwa od 5 lat. Przeszłam terapię na otwartą i zamkniętą na ul. Kolskiej. W trzecim roku, przeszłam grupę nawrotową, na ul. Jagiellońskiej. Przeszłam krok 1,2,3 i próbę podjęcia do kroku 4 wywołała u mnie lęk, strach, obawę. Pojawił się w związku z tym silny głód alkoholowy, picie na sucho, sny alkoholowe. Czwarty krok, spowodował, ze nie jestem w stanie odtworzyć swojej przeszłości do 20 roku życia. Pamiętam urywki, które nie są całością. Zdałam sobie sprawę że wcześniej funkcjonowałam tak jakbym „ nie żyła”. Moje życie zaczęło się od momentu wyjścia z nałogu. Nie wiem jak mam przejść przez czwarty krok. Pomimo próby podejścia do 4 kroku, od stycznia 2013r. nic nie udało mi się osiągnąć, przez pojawiający się strach, lęk i silny głód alkoholowy, wywołany czwartym krokiem( moim zdaniem). Jestem dzieckiem alkoholików. DDA. Nie przerobiłam terapii DDA. Mam dużo agresji, która sama nakręca głód.
Od momentu chęci zaprzestania picia zaczęłam nowe życie. Mam dwie córki, wychowuję je sama. Jestem trzeźwa dla siebie przede wszystkim , ale i dla nich, są ostoją mego życia a zarazem moim dnem. To one dały mi siłę do trzeźwienia, a ja poszłam tą drogą. Nadal chce iść tą drogą. Świat na trzeźwo jest piękniejszy, mimo że trudniejszy. Warto jednak być trzeźwą. Boję się, że zacznę pić. A w głębi duszy tego nie chcę. Nie mam już siły. Czwarty krok, przeważył Szalę, mojej trzeźwości do tej pory, jest mi ciężko iść dalej. Nie wiem co dalej robić? Czy zostawić czwarty krok, dać sobie czas i dojrzeć do jego przejść ( ryzyko zapicia), czy podjąć terapię DDA, i tam się temu przyjrzeć? Czy mimo głodu, zaryzykować. Czy podjąć ten krok, i z pomocą Siły Wyższej przez niego przejść? Nie wiem, nie oczekuję rad, ale bardzo proszę o podzielenie się waszymi doświadczeniami.
Pozdrawiam
Edyta

domownik
Posty: 989
Rejestracja: 26 cze 2009, 18:14
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: kobieta

Postautor: Edyta b. » 16 lut 2013, 17:29

Witaj.

Zasady są proste. Jeśli nie ma gotowości na dany Krok, jeśli są duże przeszkody, to niedostatecznie lub wcale nie jest postawiony Krok poprzedni itd. U mnie na początku 4 Kroku pojawił się strach, jak uświadomiłam sobie , że moje wszystkie instynkty są chore.
To akurat na skutek czytania literatury opracowania tego Kroku. Póżniej przez kilka tygodni i miesięcy przeżycia zwiazane ze stawaniem w prawdzie były bardzo bolesne, powiedziałabym nawet szokujace. Przeżywałam to z Bogiem sam na sam, czasem dzieliłam się ze sponsorką. Przeżyłam, nawet do głowy nie przychodził mi alkohol, to przeżycia bardzo osobiste na temat przeszłości, układania jej w jedną całość. W tym pierwszym momencie, o którym napisałam poprosiłam o pomoc kolegę, od którego dostałam wspacie. Pamiętam do dziś co mi napisał. Przypomniał Krok Trzeci oraz przypomniał abym była jak dziecko wobec Boga. Póżniej raz był taki moment, że przerwałam pracę na tydzień, musiałam nabrać sił.
Ten Krok pisze się od pierwszych wspomnień,czyli zawiera również dzieciństwo.
Dałam sobie również czas, pracowałam systematycznie, ale nie określałam tego czasu. Krok 4 i 5 zajął mi równo 2 lata, wcześniej również stawałam w prawdzie na terapii,oraz w Programie w Kroku Pierwszym.
Podejrzewam, że robisz to sama tzn bez sponsorki, skoro pytasz na forum. Nie wiem z resztą. Jesteś z Warszawy, a tam nie ma problemu ze znalezieniem sponsorki. Sama mam tam kontakt z koleżanką, która zaczęła Program i nie było z tym problemu.
Na tym forum poniżej jest "część krokowa" i doświadczenia osób, które stawiały Krok Czwarty, warto poczytać. Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony 16 lut 2013, 17:41 przez Edyta b., łącznie zmieniany 1 raz
Wszystko zrozumieć, to wszystko przebaczyć
/A.L. Stael-Holstein/
http://www.youtube.com/watch?v=lHL1oiVLzPs

Opiekun forum
Awatar użytkownika
Posty: 2202
Rejestracja: 13 sie 2005, 21:16
Lokalizacja: stąd...
Płeć: mężczyzna

Postautor: jerzy » 16 lut 2013, 17:39

Temat zostanie przeniesiony do Kroku Czwartego!

Witaj Edzia.

A ogólnie, co na to twoja sponsorka? Ona zna cię przecież najlepiej...

Krok Czwarty powinno się zaczynać bezpośrednio i "z marszu" po Kroku Trzecim.
Decyzję o "gotowości" podejmuje podopieczna w uzgodnieniu ze sponsorką.

Jeśli kolejny Krok powoduje jakieś trudności jest to oznaką, że poprzedni, (poprzednie?), nie zostały zrobione dobrze. Jest sugestia, aby wrócić do Kroków poprzednich zwłaszcza, że masz tak wielkie obawy...

Trochę mnie to jednak dziwi... Po twoich terapiach i długiej już abstynencji nie powinno być takich oznak jakie opisujesz. Nie wiem co teraz robi się na terapiach i jak one wyglądają... W tych, które ja przepracowałem, zawsze były elementy jakby Kroku Czwartego, pomimo, że inaczej to się nazywało...

Nie było to aż tak dogłębne, jednak dobre gdyż niejako przygotowany byłem duchowo na pewne sprawy, których podjąłem się później w Kroku Czwartym. Było to u mnie bez żadnych obaw pomimo, że zdawałem sobie sprawę z czym przyjdzie mi się zmierzyć.
Nie ma drogi na skróty do miejsca,
do którego dojść warto...

Spróbuj, na początek, zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemność...

domownik
Posty: 727
Rejestracja: 13 cze 2010, 17:57
Lokalizacja: z dna
Płeć: mężczyzna

Postautor: mariusz73 » 16 lut 2013, 19:04

Witaj Edzia :)
Ja pracując nad tym krokiem ,nie miałem jakis leków.Ja chciałem bardzo szybko przejść ten krok,bo słuchając przyjaciół na miytyngu jak tłumaczyli ze ujrzenie siebie wprawdzie bardzo im pomogło.I szybko chciałem siebie zobaczyc kim tak naprawde jestem, co sie we mnie kryje.Ja nie majac jeszcze sponsora,zaczołem sam rospisywac sobie ten krok ,ale cos mi nie szło samemu.I zaczołem własnie prce ze sponsorem od pierwszego kroku i mysle ze własnie te trzy kroki przygotowały mnie do postawienia tego jak waznego kroku.Pisząc i czytając wylałem troche łez ale czułem własnie jak sie uwalniam od swojej przeszłosci,która tak dzwigałem już garb mi zaczoł rosnąc ,od tego cięzaru,bo nawet nie pomyslałem że tyle sie wydarzyło w moim zyciu.Pozdrawiam i zycze wytrwałosci.Ja mam teraz lek z krokiem 9 i czekam na gotowaść,bo narazie mi jej brak.

Opiekun forum
Awatar użytkownika
Posty: 2202
Rejestracja: 13 sie 2005, 21:16
Lokalizacja: stąd...
Płeć: mężczyzna

Postautor: jerzy » 16 lut 2013, 23:04

"Gdy podopieczny próbuje odwlekać prace nad Krokiem Czwartym';

Jeśli podopieczny próbuje odłożyć na później pracę na Krokiem Czwartym, warto omówić z nim jego postawę. Podopieczny powie zapewne; "Wiem, że powinienem zrobić ten Krok, ale jakoś nie chcę" - tak jakby brak chęci miał tu jakiekolwiek znaczenie. Wielu z nas zawsze uzależniało swoje decyzje od odpowiedzi na pytanie; "Chcę tego czy nie?" Dopiero w procesie zdrowienia nauczyliśmy się, że pytanie brzmi nie"czy tego chcę?", ale; "czy jest mi to potrzebne?".

Nie jest ważne, czy chcemy pracować nad tym Krokiem.
Życie w rzeczywistości (i przywrócenie nam zdrowia) wymaga od nas wielu rzeczy, których wolelibyśmy nie robić. Praca nad Krokiem Czwartym to, być może, jedna z nich... Dlatego warto pamiętać o mądrym aowskim zaleceniu; "Po kolei rób co do ciebie należy".
Po ukończeniu Kroku Trzeciego następną rzeczą, która "do nas należy", jest praca nad Krokiem Czwartym... Zdrowienie polega również na tym, że uczymy się robić to, co jest dla nas dobre, pożyteczne, właściwe - choć nie zawsze jest to przyjemne i nie zawsze chcemy to robić. Uznanie tego faktu to okazja do wcielenia w czyn naszych słownych deklaracji.

Nie ma dokładnych wskazań, kiedy należy przystąpić do tego Kroku, ale przesadne odkładanie go na później powinno spotkać się z oporem sponsora. Jeśli podopieczny odwleka pisanie inwentury "w nieskończoność", trzeba podjąć działania, które go "odblokują" i pozwolą "ruszyć z miejsca".
Oto co można w takim wypadku zasugerować podopiecznemu, a co pomogło już wielu uczestnikom Programu;

1) módl się codziennie o gotowość i odwagę do rzetelnej pracy nad tym Krokiem;

2) co tydzien wracaj do fragmentów wielkiej Księgi oraz Dwunastu Kroków i Dwunastu
Tradycji AA, które są poświęcone omówieniu tego Kroku;

3) ponownie zgłębiaj Krok Trzeci;

4) zrob listę wad, które kryją się za Twoim oporem lub przejawiają się w nim;

5) napisz, czego obawiasz się dowiedzieć o sobie podczas pracy nad tym Krokiem;

6) podziel czekające Cie zadanie na części i wyznacz sobie terminy, w których je
ukończysz, a następnie informuj sponsora o dokonywanych postępach;

7) porozum się z innym uczestnikiem Programu, który także pracuje nad tym Krokiem,
i umówcie się razem w jakimś odpowiednim miejscu, żeby napisać inwenturę
(oczywiście nie wspólnie, tylko każdy swoją); niektórzy członkowie Wspólnoty
odkryli, że łatwiej im zmobilizować się do pracy, kiedy wiedzą, że w pokoju obok siedzi
jakiś "towarzysz niedoli" i robi dokładnie to samo co oni;

8) zabezpiecz swoje zapiski tak, żebyś mógł mieć pewność, że nie znajdzie ich żadna
niepowołana osoba;

9) kiedy już rozpoczniesz pisanie inwentury, wzbudź w sobie motywacje do ukończenia
jej, umawiając się na konkretny termin ze swoim powiernikiem, z którym zamierzasz
"zrobić" Krok Piąty; (z drugiej strony, niektórzy sponsorzy zachęcają swych
podopiecznych, żeby pisząc inwenturę, wstrzymywali się z decyzją o tym, komu
wyznają istotę swoich błędów - obraz konkretnej osoby, z którą będziemy "robić" Krok
Piąty , może rzutować na to, co postanowimy napisać; może zniekształcić i zafałszować
czyniony przez nas obrachunek.

Zwieńczeniem Kroku Czwartego jest Krok Piąty.

Wg “12 Kroków ze sponsorem” Hamiltona B.
Ostatnio zmieniony 17 lut 2013, 21:04 przez jerzy, łącznie zmieniany 1 raz
Nie ma drogi na skróty do miejsca,
do którego dojść warto...

Spróbuj, na początek, zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemność...

domownik
Awatar użytkownika
Posty: 224
Rejestracja: 29 mar 2011, 21:10
Lokalizacja: Szkocja
Płeć: mężczyzna

Postautor: Albert » 17 lut 2013, 01:14

W moim przypadku praca nad Krokiem 4 była podzielona na dwie części. Żadnej z nich nie przerabiałem ze sponsorem z AA. Tak się złożyło, że w jakiejś części Krok 4 został przerobiony podczas 8- tygodniowej terapii stacjonarnej na Oddziale Leczenia Uzależnień. Nie miałem wtedy nawet świadomości, że jestem w Kroku Czwartym. Później podczas uczestnictwa w Programie AA widziałem, że to co zrobiłem na terapii to jedno a co powinienem zrobić to drugie. Nie miałem sponsora i kręciłem się w kółko. Doganiały mnie różne sprawy i koszmary z pijanej przeszłości. Stosowałem wówczas metodę „upychania”. Tak jak do szafy, najlepiej pod spód i to w najciemniejszy i najodleglejszy zakamarek. Na szczęście na mojej drodze było PRO (Program Rozwoju Osobistego). Słyszałem wcześniej wiele różnych opinii na temat PRO i po długich staraniach udało mi się uzyskać zaproszenie do PRO oraz dofinansowanie z Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w mojej Gminie. Pojechałem do Warszawy z moimi już wydawało mi się poukładanymi problemami, kiedy to okazało się, że trzeba było wpuścić trochę światła do tej mojej szafy i pozwolić innym przyjrzeć się też. Uważam dzisiaj, że tylko dzięki temu, że odbywało się to w grupie, rozłożone na przestrzeni około 5 miesięcy a ponadto pod okiem kompetentnego opiekuna cały ten proces przetrwałem. Była to niesamowicie głęboka penetracja mojego życia oraz odkrycie nowych obszarów, które wymagały całkowitej rekonstrukcji. Jestem półsierotą. Raz dzieckiem Wyrzutkiem (Kozioł Ofiarny), bitym i poniżanym. Drugi raz Maskotką czyli Błaznem, o taki którego nikt poważnie nie traktuje. Odziedziczyłem wszelkie systemy jakie wynoszą DDA. Stałem się alkoholikiem z marszu. Piłem od razu do upicia się. Nieważne czy potrzebowałem do tego litra wódki czy pół wina.
Muszę powiedzieć że realizacja/ przerabianie tego kroku trwało jeszcze około 3 lat i odbywało to się też na zasadzie sponsoringu tyle, że moimi sponsorami nie były indywidualne osoby z AA, które o to prosiłem. Może to brzmi dziwnie ale tak było. W tym okresie czasu przechodziłem ewolucję religijną, duchową i budowałem swoją nową tożsamość. Uczyłem się odpowiedzialności, brałem na siebie służby w AA, uzupełniałem wykształcenie, udzielałem się społecznie, wracałem do realizacji pragnień z przepitej młodości. Przechodziłem kryzysy rodzinne i nieustannie byłem w kontakcie z AA oraz profesjonalistami. Być w kontakcie z AA oznaczało dla mnie też i to, że w szczególny sposób zwracałem uwagę na ludzi z AA, którzy będąc we Wspólnocie osiągnęli podobne do mojego dno. Wyszli z tego, tworząc/ odkrywając przy okazji swoją nową uczłowieczoną, nową tożsamość. W Kroku Czwartym najważniejszą rzeczą było dla mnie to, że przyjąłem w pełni odpowiedzialność za swoje postępki w pijanym życiu. Przyjąłem tę odpowiedzialność na zasadzie zrozumienia czym jest moja choroba i co się przez to stało z moim życiem. Te sprawy zacząłem wreszcie nazywać po imieniu oraz nie „mieszać kolorów”. Białe to białe; czarne to czarne. Zło i dobro. Po odkryciu tajemnicy mojego nieszczęścia jakim był czynny alkoholizm odkryłem równocześnie antidotum. Ono zadziałało i upływający czas potwierdza, że kierunek jest właściwy. Krok czwarty unaocznił mi bardzo wyraźnie, że przyjrzenie się przeszłości jest bardzo ważne i potrzebne. Przeżycie bólu przyglądania się, cierpienie tym spowodowane było łagodzone też i tym, że zobaczyłem siebie. Małego chłopca, potem młodzieńca, który w sposób niesamowicie okrutny doznał wielu okaleczeń i sam będąc jedenastolatkiem próbował targnąć się na swoje życie. Dzięki Czwartemu Krokowi zaopiekowałem się tym chłopcem, okazałem ciepło i zapłakałem. Były to moje pierwsze w życiu łzy szczęścia.
"Piłem tylko wtedy, gdy chciałem; problem w tym, że chciałem bez przerwy."

bywalec
Posty: 65
Rejestracja: 30 sty 2013, 19:24
Lokalizacja: Śrem

Postautor: darek48 » 17 lut 2013, 10:14

Myślę,że nie bez przyczyny co miesiąc przerabia się jeden krok.Teraz mamy luty więc jest krok drugi za chwilę będzie marzec i krok trzeci a dopiero w kwietniu krok czwarty.Bardzo często spotykam się z tym,że jak kogoś zachwyci program,to chciał by go łyknąć w jeden rok i wszystko rozbiera jak mięso od kości...wielu się na tym przejechało...Nie wytrzymali napięcia :!: Na przerabianie kroków mam całe życie i robię to na tyle,na ile jestem gotowy bez wyrywania sobie żył,bo mogę się wykrwawić.Jeśli coś jest zbyt trudne lub bolesne to albo to odkładam na później,gdy będę mocniejszy i gotowy....często nie wynika to z lat trzeźwienia tylko ze stanu psychicznego w jakim obecnie jestem.Na zasadzie jak jestem mocniejszy to mogę więcej.Więc ja te trudniejsze dla mnie kroki przerabiam etapami,bo wiem,że jak dawno nie byłem na pływalni to nie wezmę całego basenu pod wodą na raz....mogę się utopić :smile:

użytkownik
Posty: 3
Rejestracja: 10 lut 2013, 21:15
Lokalizacja: warszawa

próba podejścia do kroku czwartego

Postautor: edzia1980 » 17 lut 2013, 12:18

Dziękuję za wasze zwroty dały mi one dużo do myślenia Trochę sprostuje to co wcześniej napisałam ,nie mam sponsora a nawet go nie szukałam bo nie chodzę na mityngi wywołuj one u mnie silą agresja. A jak idę to na mały miting tam się lepiej czuje Kroki 1,2,3 przerabiam na grupie ,nawrotach i myślałam ze je przerobiłam .Ale chyba sie myliłam tak naprawdę to ja wo gule chyba nie trze zwijałam . Stoję w miejscu w miejscu chyba jakimś cudem jeszcze nie zapiłam ,zamieniłam to na prace dom dzieci i zapomniałam ze do trzeźwienia to trzeba pracy nad sobą a nie wir w który się wkręciłam Pewnie zacząć muszę wszystko od nowa od pierwszego kroku i dopiero trze zwieść .Pozdrawiam was wszystkich i jeszcze raz dziękuje za uświadomienie moich Błędów

domownik
Posty: 989
Rejestracja: 26 cze 2009, 18:14
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: kobieta

Postautor: Edyta b. » 17 lut 2013, 16:19

Edytko, nie dręcz się tylko,bo to nie błędy. Po prostu nie wiedziałaś. Pytasz jednak,
a to bardzo dużo, tzn., że mimo to, jesteś otwarta i szukasz. Pozdrawiam serdecznie.
Wszystko zrozumieć, to wszystko przebaczyć
/A.L. Stael-Holstein/
http://www.youtube.com/watch?v=lHL1oiVLzPs

użytkownik
Awatar użytkownika
Posty: 9
Rejestracja: 25 sty 2014, 15:48
Lokalizacja: Olsztyn
Płeć: kobieta

Re: Próba podejścia do czwartego kroku.

Postautor: kasia1979 » 10 cze 2015, 13:05

Przed zaczęciem pisania IV kroku pomodliłam się prosząc moją SW żeby dała mi siłę i odwagę. Jeśli chodzi o wspomnienia też tak mam że nie pamiętam, wtedy przypominam sobie słowa terapeutki "nie chcesz pamiętać". Ja pisząc kroki piszę najszczerzej jak potrafię, często mam gonitwę myśli wtedy odkładam pisanie, poza tym nie stresuję się tym jak napisałam bo przecież kroki to praca ze sponsorem a doświadczony sponsor pokaże co jest nie tak, co należy poprawić, przynajmniej mój tak robi. A najlepszą rzeczą jest dla mnie to że Program mogę pisać kilka razy. Mój przyjaciel pisze Program po raz kolejny i mówi że za każdym razem jest inaczej, więc nie martwię się bo mam całe życie przed sobą i zdążę rozliczyć się z przeszłością i nie tylko pisząc lecz także żyjąc Programem :)
"W bezsilności siła..."
"Jestem bezsilna, ale nie bezradna"

Wróć do 4 Krok

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość