Zarejestruj się

Czym jest i nie jest AA. Tekst dla tych, co atakują AA.

Tematy nie pasujące do żadnego innego działu.

Moderatorzy: jerzy, Opiekun forum, Admin merytoryczny

domownik
Awatar użytkownika
Posty: 226
Rejestracja: 29 mar 2011, 21:10
Lokalizacja: Szkocja
Płeć: mężczyzna

Czym jest i nie jest AA. Tekst dla tych, co atakują AA.

Postautor: Albert » 20 cze 2017, 11:43

Czym jest i nie jest AA.
Tekst dla tych, co atakują Wspólnotę AA
O to rodzi się nowa rzeczywistość. Wirtualna! Tak, rzeczywistość wirtualna. Tutaj jest miejsca dość i wystarczy różnić się od innych, aby zwrócić na siebie uwagę. Tak bardzo niektórym na tym zależy, że zapominają o tym czym jest słowo. Słowo rzucone w przestrzeń żyje swoim życiem. Wielu stara się, aby echo odbite od ich słów wracało do nich. Po co? A no po to aby je podbić i pogłośnić. Po co? Po to aby ci wszyscy, do których ono dotrze wiedzieli co to jest jedyna prawda i kto ja posiada! Nieważne jest tutaj dobro innych, nie ważne jest to jak dramatyczne czy wręcz tragiczne skutki może takie słowo przynieść. Ważne, że Pan/Pani EGO są dzisiaj syte. W przestrzeni wirtualnej bardzo szybko można znaleźć pokrewne dusze a te wahające się przekonać do siebie. Temu służy bardzo wyraźny ton, który nie ceregieli się z doborem słów. Zresztą, im mocniejsze, im bardziej agresywne tym lepiej! I tak po tym długim i zapewne nudnym wstępie doszedłem do punktu w którym to dotykam meritum sprawy tj.:
ATAKOWANIA WSPÓLNOTY ANONIMOWYCH ALKOHOLIKÓW
To co wyczytuję o AA na różnych forach czy grupach kwituję najczęściej wzruszeniem ramion. Jednak wewnątrz mnie rodzi się trudny dylemat:
CZY TAKA REAKCJA TO DOBRA REAKCJA?
Jestem uczestnikiem iluś tam grup. Wcześniej jakieś grupy założyłem. Jedne rozwiązałem inne przekazałem i są nadal. Prowadzę coś tam swojego. Czytam wiele w necie a zdarza się, że i kupię książkę. Nie piję 19 lat więc swoje doświadczenia mam i myślę, że znalazłoby się wielu takich, którzy z tego skorzystali z pozytywnym skutkiem, Nie, żeby być zaraz moją kopią! Myślę tutaj o uszczknięciu czegoś, czego się na ten czas potrzebowało. I ja też tak mam. Obserwuję ludzi, ich zachowania a czasami jest mi dane zobaczyć to jak żyją i jak innym żyje się z nimi. Czasami troszkę skubnę i tak bilans się równoważy.
Kiedy w 1998 roku, po ośmiu tygodniach opuszczałem oddział dla alkoholików to terapeuci wymagali, aby na wyjście sporządzić plan, na jeden miesiąc. Szczególną uwagę kładziono na udział w spotkaniach grup AA. I ja taki plan sporządziłem. W tym planie znalazły się takie min. zadania:
1. Rozmowa z partnerką dotycząca przyszłości -wspólnej lub osobno.
2. Poszukanie pracy.
3. Udział w mityngach grupy AA.
4. Nawiązanie kontaktu z rodziną, z której się wywodzę.
5. Nawiązanie kontaktu z porzuconymi synami.
6. Odwiedziny najbliższych sąsiadów.
7. Wizyta u komornika.
8. Obserwacja własnych zachowań oraz wychwytanie wszelkich stanów emocjonalnych, które mogłyby zwiastować nawrót choroby.
9. Wizyta za miesiąc na oddziale w ramach podpisanego, rocznego kontraktu.
Chcę jasno powiedzieć, że te wszystkie punkty i coś tam jeszcze było pewnym minimum, które miało świadczyć na ile poważnie traktuję swój proces trzeźwienia. Osiem tygodni pobytu na oddziale leczenia uzależnień dało mi solidną dawkę wiedzy o chorobie, pozwoliło mi spojrzeć w siebie, w swą przeszłość a co najważniejsze nie zwariować od tego co wreszcie do mnie dotarło. Była to bezsprzecznie zasługa procesu terapeutycznego oraz metodologii pracy z pacjentem jaki wówczas obowiązywał. Był, też w tym mój własny udział. To znaczy, autentyczna wola współpracy w wyjściu z dna w jakim się znalazłem. Dzięki temu bez żadnych wahań zaakceptowałem fakt, że jestem alkoholikiem- człowiekiem chorym na chorobę alkoholową. Po pobytach w zakładach karnych, latach „gigantki” zwanej bezdomnością i bycia żulem zapragnąłem zrobić wszystko, aby odwrócić złą kartę. Nic bym nie uzyskał bez pomocy innych ludzi. Najpierw terapeutów a następnie innych alkoholików. Będąc jeszcze na oddziale dotarła do mnie szokująca informacja, że tak naprawdę niewielu udaje się żyć na trzeźwo. Wielu absolwentów Oddziału XVI wracało do picia. Część z nich po jakimś czasie i iluś tam zapiciach, w końcu trafiało na trzeźwy grunt, ale większość szła „do piachu”.
WIEDZIAŁEM, ŻE NIE MA ŻARTÓW!
Z biegiem lat już na własne oczy widziałem potwierdzenie tej smutnej prawdy.
Potem trafiłem na swój pierwszy (poza szpitalem) mityng AA. Byłem zauroczony, podekscytowany i poczułem natychmiastową symbiozę ze Wspólnotą AA. Czułem, że teraz jest to już moja Wspólnota a ja jestem jej częścią. Na pierwszym- oddziałowym, miesięcznym spotkaniu dowiedziałem się ilu to odpadło już z trzeźwego peletonu. Kto miał kraksę i wrócił i kto miał kraksę, i nie mógł się po niej pozbierać. Z biegiem upływających tygodni i miesięcy obraz przedstawiał się coraz gorzej. Chcę jasno powiedzieć, że na tamten czas, oraz w okresie kilku następnych lat realizowałem - w swoim życiu - program terapeutyczny a nie program AA.
Program AA odbierałem jako chodzenie na mityngi a Kroki poznawałem w… trakcie ich czytania. Program terapeutyczny miał w sobie potężny ładunek w postaci wybranych elementów programu AA, dostosowanych na potrzeby programu terapeutycznego... Ale o tym to, może innym razem. Śmiać mi się nieraz chce, jak sobie pomyślę jak to profesjonalna terapia korzysta z nieterapeutycznego programu AA. Nie lepsze są różnego rodzaju zrzeszenia, kluby pacjenta czy trzeźwych hodowców gołębi. Przemycają do swoich statutów ile się tylko da z programu AA. Ci bardziej wyrafinowani pomiętolą, udobrzą poszatkują i mówią, że właśnie opracowali cudowny program na alkoholizm. Oczywiście należy go później dobrze sprzedać. Nieważne kto płaci, Gmina, Miasto czy Fundusze z UE bądź krajowe. Na walkę z patologią idą duże miliony więc szarpanina może być opłacalna. I ten świat zostawiam.
Nie bez kozery napisałem tyle dobrego o terapii na oddziale leczenia uzależnień. Wiem jedno, cała ta praca w zdecydowanej większości poszłaby na marne, gdyby nie spotkania Wspólnoty AA. Powiem wprost:
WSPÓLNOTA AA nie potrzebuje OLU - (Odział Leczenia Uzależnień). OLU bez grup AA może zwijać się prawie natychmiast. Pojedyncze przypadki ozdrowień z alkoholizmu, jeden na wiele tysięcy potwierdzają tylko tę prawdę. Dlaczego tak jest? DLATEGO, ŻE AA POSIADA PROSTY PROGRAM TERAPEUTYCZNY O GŁĘBOKIM DZIAŁANIU.
Dla wielu zarabiających na AA i żyjących z AA, zapewne najlepiej by było aby AA zniknęło bo to oni mogliby wprowadzić swoje cudowne metody. Ludzie z byłego AA zasilali by ich a tym samym zapewniali lepsze utrzymanie. Bo wiadomo, że chodzi o pieniądze! Celowo nie używałem słowa profesjonaliści, zrobię to dopiero teraz. Prawdziwi profesjonaliści wiedzą czym jest AA wiedzą jak bardzo jest potrzebne, wiedzą co AA zrobiło na rzecz uzdrowienia setek tysięcy idących w miliony istnień ludzkich. Dokładnie tak, dla milionów ludzi na świecie AA dało PROGRAM, który pomógł i pomaga nie tylko alkoholikom! Nie jest panaceum na wszystkie bolączki świata i nie obiecuje uzdrowienia nawet wtedy, kiedy ktoś tego Programu nie realizuje. AA poprzez swą uniwersalność oraz brak warunków ograniczających do niej dostęp jest zbiorem – odbiciem społeczeństwa.
Dodam dla jasności, że Trzecia Tradycja AA, wersja krótka mówi: „Jedynym warunkiem przynależności do AA jest pragnienie zaprzestania picia.” A w swej pełnej wersji uściśla:
„Nasza wspólnota powinna obejmować wszystkich, którzy cierpią z powodu alkoholizmu. Toteż nie mamy prawa odrzucić nikogo, kto pragnie zdrowieć. Przynależność do AA nigdy nie powinna być uzależniona od posłuszeństwa czy pieniędzy. Nawet dwóch czy trzech alkoholików spotykających się w celu utrzymania trzeźwości może określić się jako grupa AA, pod warunkiem, że jako grupa nie mają żadnych innych celów ani powiązań.”
Więc kiedy mamy to „jasne jak Słońce” to rodzi się pytanie: Skąd tyle frustracji, że atakuje się AA? Albo: „Skąd tylu frustratów, że atakują AA?” I czytam teksty tych ludzi, próbuję zrozumieć ich argumenty ale niestety daremna to praca. Dlatego powtórzę to co pisałem wcześniej, tylko fakt że słowo potrafi zabić ośmielam się pisać tak jak piszę.
Piszący nie wiedzą czym jest program AA!
Myślę, że zdecydowana większość alkoholików, absolwentów OLU nie wie czym jest program AA. Większość uczestników mityngów AA w Polsce nie wie czym jest program AA. Mówi o nim, czyta go, dyskutuje o nim i dalej jest dalej od programu niż bliżej. Przez 9 lat uprawiałem tę sztuczkę a jej magia polegała właśnie na tym, że brałem to za program AA. Gdy czytam tych z New Age Alcoholics co to się produkują w dokopaniu AA to właśnie ich tak odbieram. Argumenty, które podnoszą aby zdyskredytować AA dyskredytują ich samych. Mizerna wiedza oparta o jedynie słuszne, własne poglądy nie jest warta funta kłaków! No chyba, że ich własnych. Niestety to takie coś dociera do odbiorców, którzy ewidentnie potrzebują Programu AA ale tam nie pójdą. Dlaczego mogą tam nie pójść? Wiem dobrze ile czasu potrzebowałem aby trafić do AA. Inni nie mieli tego szczęścia- już nie żyją. Bardzo na rękę byłyby mi takie argumenty jakie frustraci wypisują w swoich paszkwilach na AA. Każda taka informacja byłaby dla mojego pijanego „ja” na wagę złota! A jakie to informacje są tak groźne? Wszystkie! Powtarzam wszystkie! Te zmyślone i te prawdziwe mogą posłużyć za ostatni gwóźdź do trumny.
Piszący donosy na AA informują społeczeństwo o tym, że w AA spotkało ich to i to i tamto, a wszystko to zło albo i jeszcze gorzej! Mamy więc złodziejstwo, gwałty, rozbijanie rodzin, nie dochowywanie tajemnic, łamanie anonimowości. Mamy więc Aowca oszołoma, rewolucjonistę niosącego posłanie niczym Lenin sztandar czerwony. Są stuknięci mało kumaci, nieprzyjemni w obyciu i śmierdzi im z pyska. Piją na spotkaniach i zapewne nawet nie zagryzają. Lubują się także w cytatach, nawet tych z …WK. Można jeszcze dodać ile się chce.
Kiedyś mój przyjaciel będąc na odwyku przeczytał sporą ilość książek o alkoholizmie, aby znaleźć potwierdzenie dla siebie i żony, że on alkoholikiem nie jest. I znalazł jakieś zdania pasujące do tej teorii. Wypisywał je i odnotowywał na kartce wszystkie cytaty. Kiedy to przedstawił terapeutce z miną zwycięzcy to ta zapytała go ile stron przeczytał. Ile zdań jest, które potwierdzają że dotyczą jego i sytuacji w jakiej się znalazł. Powiedział mi, że potrzebował ułamka sekundy aby zobaczyć to czego tak bardzo unikał. Do dzisiaj mój Przyjaciel nie pije. Warto zwrócić uwagę, że z pozoru bezsensownej czy wręcz groteskowej sytuacji urodził się sensowny argument dla zachowania trzeźwego życia.
Przez jakiś czas traktowałem terapię jak religię, potem traktowałem tak AA. Obydwa podejścia były fazą przejściową, która prowadziła do rozpoczęcia NORMALNEGO ŻYCIA. AA jest bajpasem, który jest niezbędny na czas remontu normalnej drogi. W moim przypadku to nie jest objazd czy obwodnica na stałe. Dla mnie był to czasowy objazd omijający ruiny mojego dotychczasowego życia. Objazd pozwalający na bezpieczne włączenie się do normalności. Tą normalność dopełniło poznanie i przyjęcie programu AA. Tą normalnością jest to, że teraz gdy ktoś potrzebuje pomocy to nie muszę wysyłać go 3 tysiące kilometrów na oddział XVI. Pomagam na miejscu. To działa!
Na początku mojego nowego życia jedna z nawiedzonych osób widząc moją społeczną działalność zapytała się mnie co bym wybrał gdybym miał do wyboru pomiędzy swoją aktywnością w AA a tą społeczną. Odpowiedziałem bez wahania, że wybrałbym społeczną i wtedy padło: „Wiedziałem, zdradziłeś AA!” To był lokalny oszołom, byli i tacy których wspominam z niesmakiem. Widziałem jak bardzo różniło się ich życie od deklarowanego. Słyszałem wiele pouczeń od wiarołomców, złodziei, kłamców i szpicli. Czy to znaczy, że oni nie mieli prawa być w AA?
Kiedyś słuchałem takiego jednego na mityngu i patrząc jemu w oczy z wytrenowanym na twarzy wyrazem uwagi mówiłem w swoich myślach do niego: „ty gnoju!” Z prędkością światła otrzymałem odpowiedź gdy zobaczyłem jakim szują jestem, że kogoś tak osądzam. W ciągu sekundy wróciło do mnie to moje bohaterskie picie i strasznie ciężkie trzeźwienie. Przypomniałem sobie to dno, gdzie brudną szmatę przyjąłbym jak dar Nieba, bo nie miałem się czym przykryć ani na czym położyć. Zapytałem się wówczas samego siebie: „Kurwa, kim ty jesteś gnoju jebany, że tak traktujesz tego na przeciwko? Znasz go, kurwa?” Wtedy poczułem wdzięczność do Boga za tego człowieka. Sytuacja miała miejsce na naszym wiejskim mityngu AA, gdzie byłem tylko ja i ON.
Więc Ty, który będziesz srał na Wspólnotę AA to najpierw zapytaj się kim kurwa jesteś? Bo widzisz Przyjacielu, może się tak zdarzyć, że ktoś przez Ciebie straci nadzieję. A potem tylko umrze.
"Piłem tylko wtedy, gdy chciałem; problem w tym, że chciałem bez przerwy."

senior
Awatar użytkownika
Posty: 1862
Rejestracja: 27 lut 2009, 19:37
Lokalizacja: świętokrzyskie
Płeć: mężczyzna

Re: Czym jest i nie jest AA. Tekst dla tych, co atakują AA.

Postautor: jal » 20 cze 2017, 14:09

Dzięki za ten wpis... nie jestem przeciwnikiem AA - bo tej wspólnocie zawdzięczam życie !

Jestem jednak przeświadczony,że nigdy nie wiadomo co i kiedy do kogoś trafi :
- jedni potrzebują terapii otwartej,
- inni zamkniętej,
- jeszcze innym wystarcz krucjata wyzwolenia,
- niektórzy potrzebują specjalisty,
- inni duchownego,
- są tacy którzy doznali przebudzenia duchowego,
- wielu korzysta z mitingów AA,
- inni wchodzą w program,
- jeszcze inni idą na różne warsztaty,
- są tacy których zadowala klub abstynenta,
- itp...

Dlatego mam tolerancję dla różnych form zdrowienia... najważniejsze nie szkodzić.
Pozdrawiam ciepło :)
Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.

domownik
Posty: 465
Rejestracja: 25 lis 2008, 21:56
Lokalizacja: Mazowieckie
Płeć: mężczyzna

Re: Czym jest i nie jest AA. Tekst dla tych, co atakują AA.

Postautor: kos » 20 cze 2017, 15:35

Albert
Chyba zbyt emocjonalnie podchodzisz do sprawy.
Czytając tekst zachciało mi się porozmyślać nad dwoma tradycjami:
10. Anonimowi Alkoholicy nie zajmują stanowiska wobec problemów spoza ich wspólnoty, ażeby imię AA nie zostało nigdy uwikłane w publiczne polemiki.
11. Nasze oddziaływanie na zewnątrz opiera się na przyciąganiu, a nie na reklamowaniu, musimy zawsze zachowywać osobistą anonimowość wobec prasy, radia i filmu.
Uważam, że nie warto dawać się wciągnąć w polemiki na temat AA. Róbmy swoje głosząc pozytywny przekaz, a nie wchodząc w polemiki. Naszą siłą jest poddanie się, zawierzenie planom Siły Wyższej i wychodzenie ku światu z wyciągniętą dłonią. Moją dłoń nie raz odrzucono, czasem opluto - twoją pewnie też. Ale od tego odrzucenia czy oplucia nigdy nie straciłem pogody ducha. Natomiast od kłótni i polemik nie raz traciłem pogodę ducha.
Staram się w życiu godzić z tym czego nie mogę zmienić, a według mojego rozeznania nie zmienię tego, że niektórzy ludzie atakują AA i mnie. Mogę tylko starać się aby nie dawać im do tego obiektywnie uzasadnionych powodów.

domownik
Awatar użytkownika
Posty: 226
Rejestracja: 29 mar 2011, 21:10
Lokalizacja: Szkocja
Płeć: mężczyzna

Re: Czym jest i nie jest AA. Tekst dla tych, co atakują AA.

Postautor: Albert » 21 cze 2017, 00:30

Dzisiaj przed snem otrzymałem taki tekst:
Pamietam Twoje slowa choc pijany bylem ze trzezwienie trzeba traktowac smiertelnie powaznie. Smiertelnie powaznie Ci mowie, dzieki Tobie nie pije i zyje. Organizm juz nie dawal rady 3 lata nie bylem trzezwy jednego dnia. 10 mcy trzezwy jestem. Czujesz to? To bylo niemozliwe. Dziekuje..


Tego człowieka nigdy nie widziałem, bezpośrednio na oczy. Dzisiaj on poprosił o pomoc dla swojego znajomego. Rozumiecie?
Tak, chodzi mi o SŁOWO. O jego użycie dla dobra a nie w złej sprawie. Stąd te emocje.
"Piłem tylko wtedy, gdy chciałem; problem w tym, że chciałem bez przerwy."

użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: 07 sie 2017, 14:27
Płeć: kobieta

Re: Czym jest i nie jest AA. Tekst dla tych, co atakują AA.

Postautor: Carmen » 07 sie 2017, 14:30

AA broni się samo w sobie, wystarczy posłuchać osób, którym uratowało życie. Nie ma sensu się tłumaczyć, bo jak ktoś się uprze to i tak nic do niego nie dotrze....

użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: 22 sie 2017, 13:04
Lokalizacja: Legnica
Płeć: kobieta

Re: Czym jest i nie jest AA. Tekst dla tych, co atakują AA.

Postautor: Darek11 » 22 sie 2017, 13:14

AA to instytucja, którą powinno się wspierać, a nie podcinać skrzydła. Znam wiele osób, którym pomogła. Teraz Ci ludzie żyją normalnie.

senior
Awatar użytkownika
Posty: 1862
Rejestracja: 27 lut 2009, 19:37
Lokalizacja: świętokrzyskie
Płeć: mężczyzna

Re: Czym jest i nie jest AA. Tekst dla tych, co atakują AA.

Postautor: jal » 22 sie 2017, 19:01

Darek11 pisze:AA to instytucja, którą powinno się wspierać, a nie podcinać skrzydła. Znam wiele osób, którym pomogła. Teraz Ci ludzie żyją normalnie.


Dobrze prawisz... a jakie Ty masz relacje z tą Wspólnotą,w ogóle jaka jest Twoja droga zdrowienia.
Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.

użytkownik
Posty: 3
Rejestracja: 07 lis 2017, 11:17
Płeć: mężczyzna

Re: Czym jest i nie jest AA. Tekst dla tych, co atakują AA.

Postautor: FrankD » 07 lis 2017, 13:44

AA zawsze jest na "+" w walce z alkoholizmem.

domownik
Awatar użytkownika
Posty: 226
Rejestracja: 29 mar 2011, 21:10
Lokalizacja: Szkocja
Płeć: mężczyzna

Re: Czym jest i nie jest AA. Tekst dla tych, co atakują AA.

Postautor: Albert » 07 lis 2017, 22:05

O nie, Frank! Tu się mylisz! Wiesz dlaczego?
Dlatego, że AA nie walczy i nie musi przy tym być na "+".
Jest to Wielka Tajemnica, którą poznało miliony alkoholików. Miliony tych, co ozdrowiało z alkoholizmu. Pozdrawiam :)
"Piłem tylko wtedy, gdy chciałem; problem w tym, że chciałem bez przerwy."

domownik
Posty: 465
Rejestracja: 25 lis 2008, 21:56
Lokalizacja: Mazowieckie
Płeć: mężczyzna

Re: Czym jest i nie jest AA. Tekst dla tych, co atakują AA.

Postautor: kos » 08 lis 2017, 00:01

:)
Mi się czasem wydaje, że AA jest na "-" w tym świecie i to jest nasza siła. Jesteśmy tymi maluczkimi i odrzuconymi, których pokochał Jezus i którymi On sam, osobiście się zaopiekował, bo nikt nas już nie chciał. Z tym, że trafić w ręce Jezusa, to najpiękniejsza rzecz na świecie.
A Paweł mówił, że jeśli czymkolwiek ma się chwalić, to słabościami, bo tylko w słabościach przejawia się Boża moc. W moim przypadku Boża moc przejawiła się w straszliwej słabości, jaką była bezsilność wobec alkoholu i niekontrolowanie własnego życia.
Dlatego nie boję się bycia na minus w oczach mędrców tego świata. Krzyż jest dla nich głupotą? Jest. A dla mnie jest zwycięstwem, a nie pijąc czuję się zwycięzcą, chociaż czasem wygląda jakbym coś przegrywał.

senior
Awatar użytkownika
Posty: 1862
Rejestracja: 27 lut 2009, 19:37
Lokalizacja: świętokrzyskie
Płeć: mężczyzna

Re: Czym jest i nie jest AA. Tekst dla tych, co atakują AA.

Postautor: jal » 08 lis 2017, 06:46

kos - fajnie się czyta twoją deklarację duchową... jesteśmy wybrańcami,nawet wtedy gdy sobie z tego nie zdajemy sprawy.
Pozdrawiam ciepło :)
Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.

Opiekun forum
Awatar użytkownika
Posty: 2211
Rejestracja: 13 sie 2005, 21:16
Lokalizacja: stąd...
Płeć: mężczyzna

Re: Czym jest i nie jest AA. Tekst dla tych, co atakują AA.

Postautor: jerzy » 08 lis 2017, 10:13

Kosie, wszystkiego dobrego, trzeźwego i bożego ci życzę. Sobie przy okazji też... :)
Nie ma drogi na skróty do miejsca,
do którego dojść warto...

Spróbuj, na początek, zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemność...

domownik
Awatar użytkownika
Posty: 226
Rejestracja: 29 mar 2011, 21:10
Lokalizacja: Szkocja
Płeć: mężczyzna

Re: Czym jest i nie jest AA. Tekst dla tych, co atakują AA.

Postautor: Albert » 10 lis 2017, 19:58

Dzięki kos. Pozdrawiam. :)
Oczywiście pozostałych Forumowiczów również.
"Piłem tylko wtedy, gdy chciałem; problem w tym, że chciałem bez przerwy."

Wróć do Tematy ogólne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości